Patron

Juliusz Słowacki
– poeta, który słusznie przeczuł:
I moje będzie za grobem zwycięstwo

Syn Euzebiusza i Salomei, urodził się 4 września 1809 roku w Krzemieńcu.

Tak o poecie pisał Zygmunt Szczęsny Feliński – najbliższy przyjaciel: „(…) Juliusz był mniej niż średniego wzrostu, niezmiernie szczupły i wątłego organizmu, a że jedna łopatka była wyższa od drugiej, cała więc postać była nieco wykoszlawiona, chociaż nie tak widocznie by się to zdradzało w jego ruchach. Głowa za to, zwłaszcza zaś twarz, była tak niepospolita i pełna wyrazu, że skoro mówić począł, zapominało się o wątłej jego postaci, tak olbrzymia siła ducha opanowywała całą słuchaczów uwagę. Wielu w życiu moim poznałem mężów znakomitych, nikogo jednak nie spotkałem, kto by do tego stopnia miał uduchowione oblicze, (…)”. Tę relację warto jeszcze uzupełnić wspomnieniem poznańskiego pamiętnikarza – Marcelego Motty, który poznał Słowackiego w 1948 r. „(…), była to taż sama figurka niewielka, szczupła, niepozorna, o ruchach niespokojnych, z ciemnym, jeszcze dość długim włosem, z nosem wydatnym, z okiem raz zamglonym, to znów jasno przejrzystym i błyszczącym. Z pozoru nikt nie byłby mógł odgadnąć, że to wielki poeta, (…). Dopiero w rozmowie sprawiała jego osobowość całkiem inne wrażenie; sposób mówienia, modulacja głosu, dziwne spojrzenie, nagle rzucone myśli objawiały coś nadzwyczajnego”.

Uznany został za drugiego, obok Mickiewicza, wieszcza polskiego. Był twórcą nowoczesnego dramatu polskiego, poetą, epistolografem, myślicielem.

Wzrastał w środowisku elity kulturalnej Krzemieńca i Wilna. Na Uniwersytecie Wileńskim studiował prawo. W 1829 r. wyjechał do Warszawy, gdzie pracował jako aplikant w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu oraz w Biurze Dyplomatycznym Rządu Narodowego. W tym czasie pisał wiersze patriotyczne („Oda do wolności”, „Hymn” i inne). W 1831 r., po wybuchu powstania listopadowego, Rząd Naro­dowy wysłał go do Paryża i Londynu z misją dyplomatyczną. W 1832 r. wydał w dwóch tomach „Poezje”, w których zamieścił powieści poetyckie: „Żmija”, „Jan Bielecki”, „Hugo”, „Mnich”, „Arab”, tragedie: „Mindowe”, „Maria Stuart”. Po klęsce po­wsta­nia po­został na emigracji, głównie w Paryżu. W latach 1833–36 prze­bywał w Ge­newie, pobyt i przeżycia z tego okresu utrwalił w poemacie „W Szwajcarii” oraz w lirykach. W tym czasie powstały także dramaty: „Kordian”, „Balladyna”, „Horsztyński”. Słowacki podróżował do Włoch, Florencji, potem był w Grecji, Egipcie i Palestynie. Wrażenia z wędrówek zamknął w utworach: „Hymn o zachodzie słońca”, „Podróż do Ziemii Świętej z Neapolu”, „Anhelli”.

Był członkiem Koła towiańczy­ków. Od 1840 r. stale mieszkał w Paryżu. Słowacki jest autorem poematu dygresyjnego „Beniowski” oraz 26 dramatów. Polemizował z Zygmuntem Krasińskim w utworze „Odpowiedź na ‘Psalmy przyszłości’”, w których prymatowi arystokracji w rozwoju społecznym przeciwstawił rewolucyjną postawę ludu. W 1848 przebywał w Poznaniu (uczestnicząc w wydarze­niach po­wstania wielkopol­skiego) i we Wrocławiu. Zmarł na gruźlicę 3 kwietnia 1849 roku w Paryżu.

Juliusz Słowacki był poetą o niewątpliwym talencie, a jednak współcześni nie doceniali jego twórczości. Gdy zmarł, „Na pogrzebie 30 było ziomków – nikt głosu nie zabrał, nikt nie uczcił choćby słowem jednym pamięci największego mistrza rymów polskich” – pisał do przyjaciela poety i przyjaciel Słowackiego Zygmunt Krasiński. W innym liście – do Augusta Cieszkowskiego – tak ocenia jego twórczość: „Mistrza takiego rymów język polski już nie dostanie. Znikł człowiek, lecz póki mowy polskiej, póty i imienia jego”. Prywatny hołd złożył mu wspomniany już Cyprian Norwid: „I odszedł od nas ten arcymistrz słowa, ten najpotężniejszy rzeźbiarz posągów duchów, który czterdzieści poematów jak czterdzieści piramid na pustyni świata po sobie zostawił”.

14 czerwca 1927 r. otwarto grób Słowackiego na cmentarzu w Montmarte. Proch, kości i pukiel włosów, który przetrwał, zamknięto w hebanowej skrzynce i owinięto biało – czerwonym sztandarem. Karawan zaprzężony w sześć białych koni wiózł ją przez ulice Paryża. W porcie czekała kanonierska „Wilia”. Blada ze wzruszenia załoga salutowała przed wnoszoną na pokład trumną. W ojczyźnie w górę Wisły wiózł ją statek „Mickiewicz”. Na widok trumny stojącej na dziobie statku ludzie przestawali pracować, żegnali się i odmawiali „Wieczny odpoczynek”. W Tczewie, Grudziądzu, Toruniu, Płocku przychodziły delegacje z wieńcami, harcerze i uczniowie, zwykli ludzie. 25 czerwca statek przybył do katedry, zapalono wszystkie latarnie; balkony tonęły w dywanach i kwiatach. Kwiaty rzucano też pod kopyta koni ciągnących karawan. Przez całą noc ludzie cierpliwie czekali w kolejce, by oddać hołd poecie. Nazajutrz prochy w trumnie popłynęły do Krakowa. 28 czerwca złożono je w podziemiach katedry na Wawelu obok prochów A. Mickiewicza.

Twórczość Słowackiego wywarła ogromny wpływ na rozwój literatury polskiej (za swego patrona i prekursora uznała go Młoda Polska) i jest do dziś żywym źródłem in­spiracji ideowej i artystycznej.

opracowała: mgr Alicja Mowińska

juliusz_slowacki_1

0575

slowacki_hymn1